Jagoda Szelc spotkała się z uczestnikami Plenerów dzień po pokazie swojego filmu “Wieża. Jasny dzień”, który przyniósł jej aż trzy nagrody na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni: za debiut reżyserski, za scenariusz oraz nagrodę Onetu “Odkrycie Festiwalu”.

Podczas spotkania szeroko omówiła swój sposób pracy, wyzwania jakie stawia przed twórcą debiut pełnometrażowy oraz odpowiedziała na pytania uczestników, którzy byli pod wielkim wrażeniem zarówno przedstawionego przez nią procesu twórczego jak i samego filmu.

Jagoda Szelc. Zdjęcie czarno białe autorstwa: Alicia Devaux
Jagoda Szelc. Zdjęcie: Alicia Devaux

Jagoda określiła „Wieżę. Jasny dzień” jako film, który pokazuje, co dzieje się w momencie, w którym tracimy kontrolę. Żyjemy w czasach, kiedy wydaje nam się, że możemy kontrolować prawie wszystko. Szczegółowo kreujemy swój wizerunek poprzez profile, które tworzymy, ale paradoksalnie, te profile zaczynają sprawować kontrolę nad nami.

Młoda reżyser chciała rzucić wyzwanie mieszczańskiemu przeświadczeniu, że film można kontrolować intelektualnie. Stąd wolta gatunkowa i przejście z thrillera psychologicznego w kino filozoficzne. To „wysadzenie, zdetonowanie” filmu było niezwykle odważnym posunięciem, szczególnie biorąc pod uwagę, że to debiut reżyserski Jagody. Ale właśnie do odwagi i zaufania samemu sobie zachęcała swoich słuchaczy podczas spotkania. Przygotowywała młodych twórców na sytuacje, w których będą zewsząd słyszeć rady jak poprawić, zmienić swój film i przekonywała, że nie należy brać ich wszystkich pod uwagę i że „warto siebie słuchać najbardziej”.

„Tylko wy się nie mylicie co do swoich filmów” – podkreśliła.

aula wykładowa podczas wykładu Jagody Szelc

Dużą uwagę zwróciła na pracę w grupie i formowanie ekipy realizacyjnej filmu. Radziła młodym filmowcom, żeby umiejętnie dobierali sobie współpracowników, bo może się okazać, że spędzą z danym człowiekiem kilka lat w jednym pokoju. Z wielkim szacunkiem odniosła się do pracy każdej osoby pracującej przy filmie, który jest dziełem zespołowym, szczególnie wspominając współpracę z drugim reżyserem – Maciejem Słowińskim, montażystką filmu – Anną Garncarczyk czy autorem zdjęć filmowych – Przemysławem Brynkiewiczem.

Anna Krotowska i Jagoda Szelc na planie filmu „Wieża. Jasny dzień”. Zdjęcie: Sebastian Weber

Debiutująca reżyser omówiła etapy zawiązywania grupy z punktu widzenia psychologii.

Podkreśliła, że istotne jest, aby każdy członek ekipy czuł, że został specjalnie wybrany do swojej roli, co pomaga zredukować strach, który każdy może odczuwać, stając przed swoim zadaniem. Kolejnym etapem jest proces nawiązywania więzi. Jagoda nie przeprowadza castingów, natomiast poświęca wiele czasu na zdjęcia próbne umożliwiające zbudowanie relacji zarówno pomiędzy reżyserem, a aktorem jak i pomiędzy aktorami nawzajem, co jest szczególnie istotne w pracy z dziećmi. Świetnie poprowadzeni aktorzy, a szczególnie aktorzy-dzieci to ogromny atut filmu, na co zwrócili uwagę uczestnicy spotkania zadając liczne pytania dotyczące zabiegów reżyserskich w tym względzie. Jagoda poddała też krótkiej analizie końcową fazę realizacji filmu, która generuje niebezpieczeństwo ataku na lidera. Atak, jak to zazwyczaj bywa, wywołany jest przez strach – w tym wypadku strach przed rozstaniem.

Kadr z filmu „Wieża. Jasny dzień”.

Co ważne, znacząca dla ostatecznego kształtu filmu była przerwa w realizacji filmu, która pozwoliła na złapanie dystansu do własnego dzieła i zmiany w pierwotnej koncepcji, a także wstępny montaż na planie – obydwa zabiegi zalecane w Nowym Modelu Produkcji propagowanym i realizowanym na Plenerach.

Jagoda Szelc wskazała też na pewne zabiegi formalne w realizacji filmu (brak kontrplanów, niejednoznaczność gatunkową, nie zarzucanie dźwięku na sklejkę w montażu, naturalistyczny charakter filmu przejawiający się między innymi w nakładających się na siebie kwestiach aktorów, wprowadzenie bohatera-trickstera), jednocześnie pozostawiając widzom zupełną dowolność w interpretacji filmu i jego zakończenia.

Jagoda Szelc podczas wykładu na auli podczas warsztatów AV Plenerów Film Spring Open 2017
Zdjęcie: Filip Błażejowski

Niejednoznaczność to ogromny atut filmu w wielu jego obszarach, pomaga też, obok niepokojącej muzyki oraz symboli wykorzystanych w warstwie wizualnej, na zbudowanie pełnej napięcie atmosfery filmu.

Atmosfera w sali wykładowej Plenerów, gdzie odbywało się spotkanie, byłą zgoła inna. Jagoda z odwagą i otwartością oraz poczuciem humoru opowiedziała o swoim twórczym rozwoju oraz wprowadziła uczestników w szczegóły pracy nad swoim filmem, który żartobliwie określiła, cytując swojego drugiego reżysera: „nie thrillerem psychologicznym, a dramatem psychopatycznym”.

Jagoda Szelc
Jagoda Szelc. Zdjęcie: Alicia Devaux

Na koniec radziła początkującym filmowcom, żeby robili jak najwięcej krótkich metraży, nawet jeśli okażą się one złymi filmami, bo poprzez te próby mogą poznać samych siebie i swoje możliwości. „Róbcie odważnie” – powtórzyła debiutantka.

„Wieża. Jasny dzień” była eksperymentem w sferze kina autorskiego i próbą sprawdzenia samej siebie, a dzięki swojej artystycznej odwadze, Jagoda Szelc może powiedzieć, że się jej udało, bo zrobiła taki film, jaki chciała.

Życzymy więc odwagi wszystkim naszym uczestnikom!