8 października, odbyło się spotkanie z Agnieszką Smoczyńską, która opowiedziała o swoim pełnometrażowym debiucie “Córki Dancingu”.

Premiera filmu odbyła się na 40. Festiwalu Filmowym w Gdyni i przyniosła Agnieszce nagrodę za debiut reżyserski, a Januszowi Kaleji i Tomaszowi Matraszkowi – nagrody za charakteryzacje. Na początku tego roku film otrzymał nagrodę specjalną jury Sundance Film Festival za „unikalną wizję i design”.

Film sprawnie balansuje pomiędzy liryzmem a brutalizmem, w oryginalny sposób łącząc muzykę, krwawe sceny rodem z horrorów oraz mity i archetypiczne sylwetki bohaterek osadzone w nie-realiach PRL-u.

Określany „filmem muzycznym” i zrealizowany na podstawie scenariusza Roberta Bolesty obraz, uczestnicy Plenerów mieli okazję zobaczyć dzień wcześniej, co pozwoliło im na pełen udział w jego analizie.

Agnieszka Smoczyńska opowiedziała o dylematach i wyborach dokonanych w procesie tworzenia tego konkretnego filmu, odnosząc się też często do generalnej kwestii debiutu w Polsce. Opisała szczegółowo proces powstawania filmu: od jego wizji, poprzez development, na post-produkcji kończąc. „Praca nad projektem to długi dystans, na którym nie znasz mety” podsumowała długotrwały i wymagający często niezwykłej wytrwałości etap produkcji.

Agnieszka Smoczyńska na Plenerach Film Spring Open 2016 photo - Alicja Delwoux
Agnieszka Smoczyńska, fot. Alicia Devaux

Podkreślała też często granice kompromisu, które należy sobie wyznaczyć, by nie odejść zbytnio od swojej wizji.
„Na początku ograniczenie wyobraźni jest błędem. Potem i tak trzeba będzie ograniczyć swoja wizję” – skomentował refleksje Agnieszki obecny na sali Sławek Idziak, odnosząc się do realiów produkcji filmowej.

Agnieszka na samym początku zdecydowała, że muzyka Barbary i Zuzanny Wrońskich tworzących zespół Ballady i Romanse będzie sercem filmu, i w tej muzyce poszukiwała wraz ze swoją ekipą inspiracji. Nie pozwoliła też sobie na żadne kompromisy w tym względzie i nie odstąpiła od tej wizji mimo pojawiających się przeszkód. Inspiracją natomiast do zbudowania kolorystyki filmu były namalowane na prośbę reżyserki przez Aleksandrę Waliszewską obrazy syren – pełne lirycznego erotyzmu, ale też i grozy.

Chcąc zrealizować musical – formę tak rzadką w polskiej kinematografii – Agnieszka i jej współpracownicy szukali odniesień głównie w kinie zagranicznym. Przygotowana przez nich prezentacja zawierająca ich inspiracje muzyczne i wizualne posłużyła do komunikacji ich zamierzeń i przekonała producentów. Wśród wymienionych dzieł w prezentacji znalazły się takie tytuły jak: Gorączka sobotniej nocy, Moulin Rouge, Chicago, Sweeney Todd, Tańcząc w ciemnościach, a z naszego filmowego podwórka: Przygoda na Mariensztacie, Halo Szpicbródka i Wielka majówka. Jak zwróciła uwagę Agnieszka, aby uniknąć nieporozumień, ważne jest, by w przygotowanych prezentacjach zaznaczać, które elementy filmów są referencyjne.

Twórczyni „Córek dancingu” chciała odejść od cukierkowej wizji syrenek prezentowanej przez Disneyowskie produkcje i oprzeć się na homerowskiej wizji tych stworzeń. Wielkie, parometrowe syrenie ogony stworzyli Wanda Tatucha – Kędzierzawska i Marcin Kędzierzawski, którzy kilka dni wcześniej podczas spotkania z uczestnikami Plenerów opowiadali o tworzeniu charakteryzacji SXF do tego filmu.

Agnieszka Smoczyńska, Bogdan Dziworski, fot. Alicia Devaux
Agnieszka Smoczyńska, Bogdan Dziworski, fot. Alicia Devaux
Agnieszka Smoczyńska, Bogdan Dziworski, fot. Alicia Devaux

Pytania uczestników spotkania dotyczyły głównie długiej drogi od pomysłu na film, który pojawił się w 2011 roku, a rozpoczęciem zdjęć po otrzymaniu dofinansowania w 2013 roku. Odpowiadając na nie, Agnieszka określiła dwa bieguny pracy twórczej nad „Córkami Dancingu” – najgorszy dla niej jako twórcy był brak możliwości wejścia na plan ze względu na brak pieniędzy, natomiast jasną stroną pracy nad filmem była grupa współpracowników nakręcająca się nawzajem – w tym tkwiła siła.

Tekst: Magdalena Goszczyńska