Nasz blog

O PlenerachWrzesień 2014

Rozmowa z Bodo Koxem, koordynatorem artystycznym grupy FAST

Fot. Joanna Pieczara
Fot. Joanna Pieczara

 

na zdjęciu: Bodo podczas zeszłorocznej wizyty na Plenerach Film Spring Open

Tegoroczną nowością Plenerów Film Spring Open będzie grupa Filmowych Adaptacji Spektakli Teatralnych FAST. Przeczytajcie naszą rozmowę z koordynatorem artystycznym tej grupy Bodo Koxem. Pamiętajcie, że zgłoszenia na Plenery trwają tylko do 5 września!

We wszelkich kwestiach związanych z organizacją grupy kontaktujcie się z Marcinem Lechem, kierownikiem produkcji z Krakowa, koordynatorem grup Filmowych Adaptacji Spektakli Teatralnych, na maila mlech1976@gmail.com.

PORÓWNAĆ SWOJĄ WYOBRAŹNIĘ Z CZYJĄŚ

Rozmowa z Bodo Koxem, reżyserem i scenarzystą, koordynatorem artystycznym grupy Filmowych Adaptacji Spektakli Teatralnych FAST.

Z kim chciałbyś pracować w grupie FAST? Jakie twoim zdaniem trzeba mieć predyspozycje i umiejętności, żeby zająć się adaptacjami sztuk teatralnych?

Bodo: Chcę spotkać się tam ze zdolnymi, kreatywnymi, zdyscyplinowanymi i sympatycznymi osobami, które chętnie wymienią się ze mną energią i doświadczeniem. Takimi, które pozwolą mi wejść na chwilę do swojej głowy i pomieszkać. Otwarta głowa, z permanentną cyrkulacją myśli, jest wskazana w każdym zawodzie, zwłaszcza artystycznym. Czytając opowiadanie, powieść czy nawet wierszyk, każdy coś sobie projektuje. Umiejętność wyciągania esencji, bardzo przydatna przy zaparzaniu herbaty, równie ważna okazuje się przy wyciskaniu soków z książki. To łatwość wyboru postaci, wątków i zdarzeń – kiedy nie jesteśmy w stanie sfilmować całego utworu. Przydaje się też dużo cierpliwości i wnikliwości, jeśli się bierzemy za dzieła kalibru „Biblii”.

Na czym twoim zdaniem polega przewaga tekstów adaptowanych? Czy nie powstaje wystarczająco wiele dobrych scenariuszy typowo filmowych?

Nie uważam, że jest jakaś przewaga. Po prostu wiele znakomitych filmów powstało z ducha powieści, albo jest inspirowanych literaturą i wydaje się, że rzadko powstaje oryginalny scenariusz filmowy, który biłby na łeb wielką powieść. Ze scenariuszem adaptowanym jest o tyle prościej, że masz już jakąś bazę, ktoś wcześniej zadał sobie trud, by stworzyć bohatera, historie, tło i tak dalej. Pisząc scenariusz samodzielnie, musisz liczyć na swoją głowę. Żaden i żadna Dostojewski, Orwell, czy Christie nie siedzi wtedy z tobą przy klawiaturze, podpowiadając „słuchaj stary, taka ci oto historia”.

Praca adaptacyjna jest często literacka: to siedzenie nad scenariuszem w samotności, szukanie rozwiązań filmowych. Przynajmniej tak było dotychczas. A w przypadku pracy zespołowej, na której opiera się Film Spring Open: czy liczysz, że takie rozwiązanie pomoże znaleźć jakiś nowy model pracy, wniesie jakąś wartość dodaną? Próbowałeś już czegoś takiego?

Nie próbowałem, więc nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Opowiem ci po. Ale mam nadzieje, że ma to sens, że burza mózgów i chemia, jaka się (lub nie) wytwarza między ludźmi, może dać super wartość dodaną. Ja jadę na Plenery nie tyle dzielić się swoim doświadczeniem – bo niewiele sam jeszcze umiem – ale chcę nauczyć się współpracy z trochę młodszymi ludźmi ode mnie. To dla mnie coś nowego, bardzo mi potrzebnego.

A jaki jest Twój osobisty stosunek do adaptacji filmowych? Masz jakieś ulubione w światowym albo polskim kinie?

To stosunek bardzo pozytywny, bo nie lubię książek. Żarcik. A tak serio, to nie dzielę filmów według kategorii scenariuszowych, jak na Oskarach. Ale też nie należę do ludzi, którzy powiedzą: „e tam, książka był lepsza”. Pracuję teraz przy projekcie, który jest właśnie adaptacją książki dla młodzieży, więc super się składa. Mam też ze 4 książki polskich autorów, które chętnie bym zaadoptował jak swoje, ale nie czuję jakiegoś dużego ciśnienia. Bo też wielką radość sprawia mi wymyślanie historii. Myślę, że pisząc scenariusz „od siebie”, można lepiej skomunikować się z ludźmi. Mam taką potrzebę. A ulubionej adaptacji chyba nie mam. Ale zawsze jestem ciekawy ekranizacji książek, które czytałem. Żeby porównać moją wyobraźnię z czyjąś. To fajne uczucie.

Rozmawiała Aleksandra Różdżyńska 

Fot. Joanna Pieczara
Fot. Joanna Pieczara

na zdjęciu: Bodo podczas zeszłorocznej wizyty na Plenerach Film Spring Open

Tegoroczną nowością Plenerów Film Spring Open będzie grupa Filmowych Adaptacji Spektakli Teatralnych FAST. Przeczytajcie naszą rozmowę z koordynatorem artystycznym tej grupy Bodo Koxem. Pamiętajcie, że zgłoszenia na Plenery trwają tylko do 5 września!

We wszelkich kwestiach związanych z organizacją grupy kontaktujcie się z Marcinem Lechem, kierownikiem produkcji z Krakowa, koordynatorem grup Filmowych Adaptacji Spektakli Teatralnych, na maila mlech1976@gmail.com.

PORÓWNAĆ SWOJĄ WYOBRAŹNIĘ Z CZYJĄŚ

Rozmowa z Bodo Koxem, reżyserem i scenarzystą, koordynatorem artystycznym grupy Filmowych Adaptacji Spektakli Teatralnych FAST.

Z kim chciałbyś pracować w grupie FAST? Jakie twoim zdaniem trzeba mieć predyspozycje i umiejętności, żeby zająć się adaptacjami sztuk teatralnych?

Bodo: Chcę spotkać się tam ze zdolnymi, kreatywnymi, zdyscyplinowanymi i sympatycznymi osobami, które chętnie wymienią się ze mną energią i doświadczeniem. Takimi, które pozwolą mi wejść na chwilę do swojej głowy i pomieszkać. Otwarta głowa, z permanentną cyrkulacją myśli, jest wskazana w każdym zawodzie, zwłaszcza artystycznym. Czytając opowiadanie, powieść czy nawet wierszyk, każdy coś sobie projektuje. Umiejętność wyciągania esencji, bardzo przydatna przy zaparzaniu herbaty, równie ważna okazuje się przy wyciskaniu soków z książki. To łatwość wyboru postaci, wątków i zdarzeń – kiedy nie jesteśmy w stanie sfilmować całego utworu. Przydaje się też dużo cierpliwości i wnikliwości, jeśli się bierzemy za dzieła kalibru „Biblii”.

Na czym twoim zdaniem polega przewaga tekstów adaptowanych? Czy nie powstaje wystarczająco wiele dobrych scenariuszy typowo filmowych?

Nie uważam, że jest jakaś przewaga. Po prostu wiele znakomitych filmów powstało z ducha powieści, albo jest inspirowanych literaturą i wydaje się, że rzadko powstaje oryginalny scenariusz filmowy, który biłby na łeb wielką powieść. Ze scenariuszem adaptowanym jest o tyle prościej, że masz już jakąś bazę, ktoś wcześniej zadał sobie trud, by stworzyć bohatera, historie, tło i tak dalej. Pisząc scenariusz samodzielnie, musisz liczyć na swoją głowę. Żaden i żadna Dostojewski, Orwell, czy Christie nie siedzi wtedy z tobą przy klawiaturze, podpowiadając „słuchaj stary, taka ci oto historia”.

Praca adaptacyjna jest często literacka: to siedzenie nad scenariuszem w samotności, szukanie rozwiązań filmowych. Przynajmniej tak było dotychczas. A w przypadku pracy zespołowej, na której opiera się Film Spring Open: czy liczysz, że takie rozwiązanie pomoże znaleźć jakiś nowy model pracy, wniesie jakąś wartość dodaną? Próbowałeś już czegoś takiego?

Nie próbowałem, więc nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Opowiem ci po. Ale mam nadzieje, że ma to sens, że burza mózgów i chemia, jaka się (lub nie) wytwarza między ludźmi, może dać super wartość dodaną. Ja jadę na Plenery nie tyle dzielić się swoim doświadczeniem – bo niewiele sam jeszcze umiem – ale chcę nauczyć się współpracy z trochę młodszymi ludźmi ode mnie. To dla mnie coś nowego, bardzo mi potrzebnego.

A jaki jest Twój osobisty stosunek do adaptacji filmowych? Masz jakieś ulubione w światowym albo polskim kinie?

To stosunek bardzo pozytywny, bo nie lubię książek. Żarcik. A tak serio, to nie dzielę filmów według kategorii scenariuszowych, jak na Oskarach. Ale też nie należę do ludzi, którzy powiedzą: „e tam, książka był lepsza”. Pracuję teraz przy projekcie, który jest właśnie adaptacją książki dla młodzieży, więc super się składa. Mam też ze 4 książki polskich autorów, które chętnie bym zaadoptował jak swoje, ale nie czuję jakiegoś dużego ciśnienia. Bo też wielką radość sprawia mi wymyślanie historii. Myślę, że pisząc scenariusz „od siebie”, można lepiej skomunikować się z ludźmi. Mam taką potrzebę. A ulubionej adaptacji chyba nie mam. Ale zawsze jestem ciekawy ekranizacji książek, które czytałem. Żeby porównać moją wyobraźnię z czyjąś. To fajne uczucie.

Rozmawiała Aleksandra Różdżyńska 

Grudzień 2018
Listopad 2018
Październik 2018
Wrzesień 2018
Sierpień 2018
Lipiec 2018
Czerwiec 2018
Maj 2018
Kwiecień 2018
Marzec 2018
Luty 2018
Grudzień 2017
Listopad 2017
Październik 2017
Wrzesień 2017
Sierpień 2017
Lipiec 2017
Czerwiec 2017
Maj 2017
Kwiecień 2017
Luty 2017
Listopad 2016
Październik 2016
Wrzesień 2016
Sierpień 2016
Lipiec 2016
Czerwiec 2016
Maj 2016
Październik 2015
Wrzesień 2015
Sierpień 2015
Lipiec 2015
Czerwiec 2015
Listopad 2014
Październik 2014