Nasz blog

O PlenerachListopad 2018

Kiedy dociera do nas, że nie jesteśmy Stanleyem Kubrickiem – czyli jak nie zaprzestać pracy twórczej w tzw. dorosłym życiu. Krótki wykład o motywacji, charakterze naszej pracy i różnicach między rzemieślnikiem a artystą – Konrad Kruczkowski na Plenerach 2018

Konrad Kruczkowski kolejny rok z rzędu był naszym gościem, i tak jak jego zeszłoroczne wystąpienie, to również poruszyło głowy i serca filmowców zgromadzonych na sali.

Waga systematycznej pracy, narzuty kulturowe i społeczne wpływające na postrzeganie nas samych i naszej twórczości, a także rady jak nie wpaść w pułapki mogące zniweczyć nasz rozwój, stanowiły trzon wykładu Konrada i były dyskutowane jeszcze długo po jego zakończeniu.

Jedną z zasadzek jakie zastawia na nas nasze własne ego, a którą opisał prelegent, jest tendencja do przeceniania swoich umiejętności w dziedzinie, w której mamy niskie kwalifikacje oraz do zaniżania swoich umiejętności, kiedy mamy wysoki poziom wiedzy i kwalifikacji w danym obszarze. To zjawisko psychologiczne nosi nazwę efektu Dunninga-Krugera i wpływa również na percepcję umiejętności i kwalifikacji u innych osób.

Podsumowując, można stwierdzić, że osoby niekompetentne nie widzą swoich braków właśnie z powodu swojej niekompetencji.

Ignoranci szybko wbiegają na swój szczyt głupoty (Mount Stupid). Natomiast po odpowiednim treningu oraz nabyciu wiedzy i umiejętności mogą wpaść w dolinę rozpaczy (Valley of despair), kiedy rozpoznają swój niski poziom kwalifikacji. Z czasem, gdy tylko wytrwają, poziom poczucia własnej wartości wraca. Natomiast z powodu edukacji i kultury, w których wzrastamy, wielu ludzi nie wychodzi poza obszar zwątpienia w siebie, czego wynikiem jest zjawisko słomianego zapału.

Konrad Kruczkowski. Fot. Filip Błażejowski

Konrad przeprowadził nas przez góry i doliny własnego poczucia wartości, tylko po to, żeby postawić przed nami kolejny głaz na drodze do pełnego, twórczego życia – etykietkę zdolnego lenia.

Jesteśmy wychowani w kulturze, w której liczy się bardziej domniemany talent i błyskotliwość niż pracowitość, systematyczność i wytrwałość. Z jednej strony, nie doceniamy osób, które systematycznie pracują, a z drugiej strony etykieta zdolnego lenia większości nam odpowiada. To bardzo wygodne przekonanie i bardzo szkodliwe, przekonuje Konrad.

„Przyjmując do siebie, że jestem zdolnym leniem, mogę sobie nieustannie powtarzać, że jeśli tylko wykonam odpowiednią ilość prac, jeśli tylko spotkają mnie sprzyjające okoliczności, jeśli tylko ktoś zdecyduje się sfinansować mój projekt to Lwy, Cannes w zasięgu ręki. Tylko to wszystko pozostaje w sferze fantazji, nasza wybitność jest w sferze fantazji. Dopóki nie zacznę tego sprawdzać, a można to sprawdzić tyko pracą, nic się nie dzieje”.

Konrad zachęcał do porzucenia myślenia o sobie w kategorii przeciętny/nieprzeciętny, gdyż jest ono stratą energii. Często od najmłodszych lat jesteśmy bombardowani informacjami o własnej wyjątkowości, co później jest weryfikowane przez życie, ale tak naprawdę, nie mamy możliwości sprawdzenia czy jesteśmy bardziej lub mniej zdolni od innych inaczej niż poprzez pracę.

Weryfikując nasze marzenia o geniuszu, Konrad przywołał model dyfuzji innowacji E.M. Rogersa, który wskazuje, że innowatorzy stanowią tylko 2,5% zbiorowości.

Materiały Prelegenta

Ludzie twórczy żyją więc często w swoistym rozdwojeniu: z jednej strony ciągle słyszą, że powinni być przekonani o własnej wyjątkowości i że przebłysk geniuszu jest najistotniejszy, a jednocześnie rynek pracy robi wszystko, żeby ich z tego poczucia odrzeć.

Tutaj receptą też wydaje się być praca. Oraz inne postrzeganie porażki.

Konrad przedstawił swój tryb pracy, kiedy w 2013 roku dostał 3 statuetki za najlepszy blog w Polsce.
Pracował wtedy na etacie w agencji reklamowej, ciągle był w drodze i w biegu. Wstawał o 4 rano, żeby budować swoją markę oraz pisać bloga, po czym o 7:30 jechał do pracy, po pracy wracał do domu i między 23:00 a 1:00 znów pracował, żeby uczyć się nowych dla siebie rzeczy.

Te nagrody to nie był efekt talentu, to był efekt bardzo świadomej i bardzo ciężkiej pracy – podsumował Konrad.

Natomiast świat bardzo rzadko widzi naszą żmudną pracę. Tak samo rzadko pokazujemy światu nasze porażki.

Internet kłamie –  stwierdził Konrad i przytoczył historię swojego zdjęcia dokumentującego jego ogromny sukces: odbiór nagrody Torańskiej. To zdjęcie nie pokazuje tego, że najpierw odniósł dwie porażki i został odrzucony na etapie eliminacji. Na Facebooku umieścił tylko obraz sukcesu.

„Bardzo ważne jest to, żeby obserwując internet i obserwując twórców, też tych wybitnych, widzieć, albo przynajmniej próbować sobie wyobrazić, że za ich sukcesami stoi wiele porażek”.

Zmiana postrzegania porażki jest niezwykle istotna. Porażki nie są negatywne. Pozwólmy sobie popełniać błędy, bo dzięki nim się uczymy. Natomiast, jak dostrzegł Konrad, w biznesie filmowym, po pierwszym nieudanym debiucie, ciężko jest twórcy zrobić kolejny film.

Fot. Filip Błażejowski

Podsumowując 3 opowiedziane przez siebie historie: pierwszą o złudzeniu , że jesteśmy ponadprzeciętni, które nie ma znaczenia, bo znaczenie ma praca, drugą o tym, że żyjemy w świecie schizofrenii, bo najpierw słyszymy, że jesteśmy wyjątkowi, a następnie z tej wyjątkowości nas się odziera oraz trzecią o tym, że internet kłamie, bo „ludzie wielkich sukcesów to ludzie wielkich porażek”, Konrad podał konstruktywne rozwiązania, które mogą sprawić, że te historie nie będą częścią naszej biografii.

W swoim życiu często automatycznie wchodzimy w którąś z ról z tak zwanego trójkąta dramatycznego: wybawiciela, oprawcy lub ofiary. Sama świadomość tego mechanizmu jest wybawiająca. W sytuacji kiedy sami siebie zdemaskujemy i przestaniemy obwiniać innych za swoje niepowodzenia, kiedy weźmiemy odpowiedzialność za swoje życie, to możemy sobie zadać inne pytanie.

„Co mogę zrobić? – jest najbardziej konstruktywnym pytaniem na świecie”.

Poczucie sensu również może wybawić z tych 3 pułapek.

-Trzeba obudzić w sobie przekonanie, że to co robimy ma sens, trzeba sobie zaufać i podjąć ryzyko – radził Konrad.

Mówiąc o sensie, Konrad powrócił do zagadnienia ego, które w tzw. „kulturze selfie”zostało wypaczone. Zaznaczył, że trzeba mieć silne ego, ale ukierunkowane na pracę, a nie na swoją własną wybitność.

Podsumowując wykład przedstawił sylwetkę Stanleya Kubricka, który mówił wiele o swoich filmach, ale prawie nigdy o samym sobie. Na koniec Konrad życzył swoim słuchaczom wybitnych dzieł. Dzięki jego wykładowi zapewne są do tego o krok bliżej.

„Otaczam się ludźmi, którzy zrobili wielkie rzeczy, po to żeby się od nich uczyć, żeby poznawać zaplecze ich pracy, nasycać się tym, jak oni myślą, i to, co jest spójne dla większości z tych osób […], to że Ci ludzie nie nadużywają spójnika osobowego „ja”, ale nie mają absolutnie kłopotu z tym, żeby powiedzieć, że robią świetne rzeczy”.

Relacja z wykładu Konrada Kruczkowskiego na Plenerach 2018.

Magdalena Goszczyńska

Listopad 2018
Październik 2018
Wrzesień 2018
Sierpień 2018
Lipiec 2018
Czerwiec 2018
Maj 2018
Kwiecień 2018
Marzec 2018
Luty 2018
Grudzień 2017
Listopad 2017
Październik 2017
Wrzesień 2017
Sierpień 2017
Lipiec 2017
Czerwiec 2017
Maj 2017
Kwiecień 2017
Luty 2017
Listopad 2016
Październik 2016
Wrzesień 2016
Sierpień 2016
Lipiec 2016
Czerwiec 2016
Maj 2016
Październik 2015
Wrzesień 2015
Sierpień 2015
Lipiec 2015
Czerwiec 2015
Listopad 2014
Październik 2014