Marcin Koszałka opowiedział o swoim najnowszym filmie, debiucie fabularnym pt. Czerwony Pająk. Bardzo ważnym elementem jego wypowiedzi był fakt iż z zawodu jest operatorem, co miało duży wpływ na jego sposób reżyserowania i podejście do tworzenia dzieła filmowego. „Przez cały okres mojej kariery operatorskiej pracowałem na taśmie, ostatnio dopiero zrobiłem film nie na negatywie, a na Alexie.” Równocześnie zapytany o to, jak poradził sobie z realizacją fabuły (po wielokrotnej pracy przy filmach dokumentalnych) odpowiedział: „Chciałem, żeby w moim filmie panowała atmosfera na granicy kina kreacyjnego i dokumentalnego; chciałem obserwować z odległości, z dystansem.”

Bardzo duże znaczenie w jego twórczości ma forma. Tak też dzieje się w przypadku Czerwonego pająka. Zwrócił na przykład uwagę na to, że jego dzieło, mimo że bardzo imponujące formalnie, rezygnuje z niektórych elementów praktycznie całkowicie. Jednym z takich elementów jest muzyka. „Muzyka niediegetyczna jest sztucznym ulepszaczem smaku, elementem w sztuczny sposób podbijającym napięcie.” Zapytany o ukazanie przestrzeni, wyznał, że chciał pokazać ciasnotę, która zawarta byłaby w pewnej pustce, zgodził się również z uwagą, że cała przestrzeń w filmie przedstawiona została w formie labiryntu.

Jeden ze słuchaczy zauważył, że Czerwony Pająk przepełniony jest nawiązaniami do twórczości Krzysztofa Kieślowskiego. Koszałka przyznał, że zabiegi te nie były zamierzone, ale równocześnie zauważył, że kręcąc film w konkretnych miejscach i o konkretnym czasie nie można pozbyć się „postmodernistycznego myślenia o świadomości backgroundu; uznania i zaakceptowania tego co było.”

Twórca przyznał, że nie żałuje tego romansu z filmem fabularnym. „Operator to zawód, w którym pracujesz dla kogoś. Chciałem spróbować i zrobić coś swojego, wymyślić zupełnie nowy świat.” Powiedział jednak, że w najbliższym czasie chciałby wrócić do swojego „pierwszego zawodu” i pracować przez jakiś czas jako operator oraz dokumentalista.

Podsumowując swoje dzieło i odpowiadając na komentarze dotyczące faktu iż jego film ma bardzo otwartą strukturę i przepełniony jest niedopowiedzeniami, odpowiedział: „Chciałem przedstawić świat bez wartości, szukałem granicznych rzeczy. Poprzez ucieczkę od konkretyzacji, starałem się by widz mógł wybrać własne ścieżki do interpretacji.” Na każdy nowy trop interpretacyjny odpowiadał z zadowoleniem, ponieważ zależało mu na tym, by jego film został odebrany jako kino artystyczne, poprzez formę skłaniające do myślenia nad samą fabułą.

Aula wykładowa Plenery Film Spring Open 2015
Photo: Joanna Pieczara