Trzeciego dnia Plenerów odbyło się spotkanie z „amatorem, chłopakiem z offu, blisko czterdziestoletnim” jak sam przedstawił się Bodo Kox oraz z producentką, Izą Igel z Alter Ego Pictures. Goście podzielili się ze słuchaczami doświadczeniami z pracy nad scenariuszem i developmentem filmu „Człowiek z magicznym pudełkiem”.

Bodo Kox na Plenerach 2016
Photo: Marian Folga

Jako treatment miała być to historia o człowieku, który znalazł magiczne radio, za sprawą którego może przenosić się w przeszłość. Scenariusz ten w tak nieopracowanej formie trafił do PISF-u, gdzie spotkał się z ostrą krytyką. Jak sam twórca po czasie przyznaje, słuszną, gdyż „było tam wszystko, prócz sensu”, ale była to dla niego lekcja, że „nie należy kochać swoich pomysłów miłością ślepą”. Odkrycie jak ważny jest rozwój scenariusza oraz umiejętność dopasowania się do obowiązujących w świecie produkcji filmowej standardów, okazały się przełomowe dla jego kariery. Jak twierdzi Bodo, konieczne jest przygotowanie świetnego pakietu scenariuszowego zawierającego scenariusz, synopsis, logline oraz eksplikację reżyserską, a także draft budżetu i wstępny wybór aktorów.

Następnie Bodo wyjawił jak istotne jest trafienie na profesjonalnego producenta, który będzie krytyczny. „Są zawodowcy i jestem ja. Traktuję kino osobiście i nabranie dystansu do tego, co tworzę, okazuje się być najtrudniejsze w kinie autorskim” – wyjaśnił Kox. “Nie robimy filmów dla siebie. Rynek szybko weryfikuje” – przestrzegał.

producentka Iza Igel na Plenerach Film Spring Open 2016
Photo: Marian Folga

Opowiedział też o swoich doświadczeniach z programem dla scenarzystów ScripTeast i współpracy z nieocenionym script doktorem Tomem Abramsem, która zaowocowała wyróżnieniem w konkursie na scenariusz w Cannes. Praca ze script doctorem, “daje świadomość własnego dzieła, trzeba znać odpowiedź na każde potencjalne pytanie producenta” – podsumował istotę tej współpracy Bodo.

Kolejnymi radami dla początkujących filmowców było szanowanie ludzi i ich czasu. „Piszcie, co czujecie, pamiętając o budżecie”- skonstatował Kox. Ale jednocześnie przestrzegał przed rozmyciem własnej wizji: “Trzeba wiedzieć o czym robi się film, bardzo szybko można stracić z oczu, to co chce się zrobić”.

Zachęcał słuchaczy, by walczyli z nieśmiałością, pokazywali swój talent i osobowość, a także postępy w pracy. „Musicie być swoimi sprzedawcami. Trzeba się szybko tego nauczyć i czekać na odpowiedni moment. Zwalczać momenty zwątpienia, odnawiać stan zakochania w swoim projekcie”.

Pasja i miłość do projektu równoważone ciężką pracą wydają się być według Bodo i Izy receptą na szczęśliwe zakończenie.

Tekst: Ula Zachara

Tekst, redakcja: Magdalena Goszczyńska